Kinowe stingi typu tease-and-reveal — krótkie, napięte, zbudowane wokół momentu uderzenia. Tykający puls zegara otwiera utwór w niskim rejestrze. Wytrzymane dronowe smyczki budują napięcie pod spodem. Risery białego szumu wspinają się co cztery takty. Pojedynczy boom hit i brass-stab lądują w kulminacji. Reverse-cymbal swelle znaczą oddech między sekcjami. Tempa siedzą przy 80–120 BPM w mrocznych tonacjach mollowych i frygijskich z klasycznymi łukami teaserów 15-, 20- i 30-sekundowych. Utwory kończą się ostrym cięciem, żeby montażysta mógł wpaść prosto w voiceover lub odsłonięcie logo.
Działy marketingu podkładają to pod teasery premier produktów. Producenci filmowi puszczają to w pre-rollach trailerów-zapowiedzi. Studia gier włączają to za odliczaniem do eventów reveal. Organizatorzy konferencji kładą to pod promosy z ogłoszeniem prelegentów. Pasuje też do startu kampanii na Kickstarterze i teaserów rebrandu kanałów YouTube. Zobacz też trailer lub cinematic.
Liczba dźwięków: 50. Czas trwania: do 120 s.