Depresyjna muzyka instrumentalna — ponura, wolna, harmonicznie ciężka. Solo piano niesie melodię rzadkimi pojedynczymi nutami zostawionymi do zaniku. Odległe smyczki trzymają długi sustainowany pad pod spodem. Wiolonczela dronuje pod harmonią. Subtelny vinyl crackle i tekstura deszczu siedzą na krawędziach miksu w kinowych kawałkach. Tempa pełzają na 45–70 BPM w f-moll i c-moll ze schodzącymi liniami basu, nierozwiązanymi opóźnieniami i frazami, które fade'ują zamiast kadencjować — zbudowane do podtrzymania ciężkiego nastroju, nie podnoszenia.
Filmowcy podkładają ją pod cięcia depresji i traumy. YouTuberzy scoringują nią storytime breakup i tribute reels o utraconym pupilu. Twórcy treści mental-health używają jej pod refleksyjne voice-over eseje. Indie game developerzy puszczają ją w pętli przez poziomy bad-ending i żałoby. Pasuje też do recitali poezji i krótkich form studyjnych. Zobacz też sad lub emotional.